Powiedział bardzo dużo i dobrze. Dawno tutaj nikt nie mówił o aktualnej sytuacji klubu. Zapraszam do czytania.
Pytanie takie na „dzień dobry”. Co tam słychać w LKS-ie?
Aktualnie jesteśmy w epicentrum okresu przygotowawczego do rundy wiosennej. Dotyczy to zarówno drużyny seniorskiej jak i pozostałych naszych drużyn młodzieżowych. Oczywiście tych dziecięcych, rywalizujących jeszcze w formacie rozgrywek bezwynikowych WZPN, to tak raczej z przymrużeniem oka

Natomiast fakt jest taki, że każda z naszych 7 drużyn wróciła w styczniu do treningów po przerwie śwąteczno-noworocznej, a trenerzy realizują opracowane przez siebie mikrocykle treningowe oraz organizują mecze sparingowe. Warunki pogodowe z jakimi mieliśmy do czynienia przez cały styczeń i nadal mamy do czynienia, nam w tym wszystkim za bardzo nie pomagały, ale dzięki solidnej pracy ekipy z lubońskiego Losiru mieliśmy i mamy satysfakcjonujące warunki do treningów, za co należą się im serdeczne podziękowania. W okresie największej gołoledzi musieliśmy odwołać kilka jednostek treningowych, zarówno na boisku sztucznym przy Rzecznej, jak i na orliku przy Dojazdowej. Było to jednak pogodowe ekstremum, które mam nadzieję, że mamy już za sobą i druga połowa lutego oraz marzec będą dla wszystkich bardziej łaskawe pogodowo.
Poza tym okres zimowy, to z punktu widzenia biura zarządu klubu czas wzmożonej pracy papierkowej. Rozliczamy dotacje poprzedniego roku i składamy wnioski na kolejne okresy. Z roku na rok realizujemy te same programy tzw. pożytku publicznego, z których na ten rok otrzymaliśmy:
- 48.000 PLN dotacji od miasta Luboń (umowa podpisana)
- 5.300 PLN dotacji ze starostwa powiatowego (umowa w przygotowaniu)
- w marcu będziemy aplikować po raz kolejny o rządowy Program Klub
Te 3 programy dotacyjne są jednym z filarów naszego funkcjonowania i osobiście dokładam wszelkich starań, aby klub co roku mógł być ich beneficjentem. W tym miejscu chciałbym podziękować w/w instytucjom, że z roku na rok obdarzają nasz klub zaufaniem i wsparciem. Dzięki temu można spokojniej planować i patrzeć w przyszłość.
Mamy nowego trenera Wojciecha Janickiego. Jak oceniasz jego pracę? Widać, że robi, co może, przyprowadził do naszego klubu już kilku zawodników z jego poprzedniego miejsca pracy, Orkanu Konarzewo. Jak to oceniasz?
Trener Janicki to nowa jakość szkoleniowa w naszym klubie. Jeśli trener przychodzi na pierwsze spotkanie w sprawie objęcia nowej drużyny z laptopem, na którym jest rozbudowana analiza dotychczasowej gry zespołu, indywidualna ocena poszczególnych zawodników, jak i pomysły na usprawnienie funkcjonowania drużyny, to mam jak najlepsze przeczucia ku temu, że ta współpraca może się udać.
Nie chciałbym zapeszać, bo brutalna prawda jest taka, że każdy środek treningowy i każdy zamysł taktyczny i tak na końcu zweryfikuje boisko, ale jak do tej pory widzę, że zatrudniliśmy klubie fachowca od tej roboty, który nie uznaje żadnych dróg na skróty. Mam nadzieję, na długą i owocną współpracę z Trenerem Janickim. I to nie jest tak, że postawiliśmy przed trenerem bezwzględny cel w postaci awansu w tym sezonie. Oczywiście miło by było i chcemy to zrobić, ale zdajemy sobie sprawę z naszego miejsca w tabeli jak i spotkań, które przyjdzie nam rozegrać. Mamy też w pamięci końcówkę poprzedniego sezonu i to co nas wtedy spotkało. Chcemy, aby Luboński KS wykonał kolejny krok do przodu, lecz nie za wszelką cenę. Klub ma być prowadzony stabilnie, i przede wszystkim ma mieć solidne podstawy, które realnie uprawniają go do myślenia o 5 i następnej, wyższej lidze. Po to dla tego klubu pracujemy by zapewnić te solidne organizacyjne podstawy, bo jak one będą to sukces przyjdzie prędzej czy później. Nie musimy i nie chcemy się spieszyć. Dla mnie klub ma przede wszystkim być. Za nami, jak i przed nami okresy lepsze i gorsze, jak wszędzie w piłce. Chcemy jednak pisać historię tego klubu bez dużej sinusoidy, stabilnie, na tyle na ile pozwalają aktualne warunki. 5 liga jest w naszym zasięgu, wiemy to i będziemy o nią walczyć. Gdy to się uda, a wierzę mocno, że się uda, to wówczas zbilansujemy się, okrzepniemy na nowo i wyznaczymy sobie w spokoju kolejny cel.
Wypowiadając się odnośnie naszego nowego trenera nie mógłbym nie wspomnieć o jego niedawno zmarłym ojcu, Krzysztofie Janickim, powszechnie znanym i cenionym spikerze sportowym, którego znałem od wielu lat i darzyłem bardzo dużą sympatią. Bardzo żałuję, że nie doczekał on tej chwili, gdy jego syn objął stery pierwszej drużyny naszego klubu. Wiem, że Krzychu patrzy teraz na nas wszystkich z góry i trzyma kciuki za awans Lubońskiego, więc będzie dobrze
Odnośnie pytania o zawodników chętnych iść za trenerem. To jego kapitał jako trenera, że ma za sobą grono ludzi chcących z nim pracować. To tylko dobrze o nim świadczy jako szkoleniowcu. Nic więcej nie mam tutaj do dodania.
Runda wiosenna seniorów zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Mamy Obrę Zbąszyń, gdzie trenerem jest „nasz” Marek Wilczyński, mamy też wspomniany Orkan Konarzewo i inne kluby z aspiracjami. Damy radę dogonić czołówkę?
Marek to człowiek, który Lubońskiego ma w sercu. Tak samo jego syn Kuba. Teraz przychodzi nam wzajemnie rywalizować, ale taka jest piłka. Nie obrażamy się na to. To jest sport. Na pewno rywalizacja na wiosnę zapowiada się bardzo ciekawie, gdyż jest 6-7 mocnych ekip w naszej grupie okręgówki, które będą chciały powalczyć o dwa pierwsze miejsca w tabeli, czyli bezpośredni awans lub baraż z wiceliderem grupy pilskiej. Ufam, że uda nam się dogonić czołówkę. Osobiście najbardziej cieszyłbym się, gdyby awans wywalczył Luboński oraz Obra prowadzona przez Marka

Musimy jednak brać pod uwagę to, że mocne ekipy z Chorzemina, Buku, Konarzewa oraz Komornik będą również zaciekle walczyć o wygranie tej ligi. Scenariuszy można więc układać w głowie wiele. Oby ten nasz był tym, który finalnie się spełni.
Transferowa ofensywa trwa. Pozyskujemy nowych graczy. Ale proszę o informację kto w przerwie zimowej opuści nasze szeregi?
Mogę się wypowiadać jedynie o sprawach, jakie miały już miejsce. Tak więc nasz zespół opuścili bramkarz - Bartosz Gibasiewicz, obrońca Łukasz Leda i kolejny obrońca Iwo Wiliński, którym bardzo dziękujemy za reprezentowanie barw Lubońskiego KS i życzymy powodzenia w przyszłości. Wierzę, że w ich miejsce pozyskujemy właśnie wartościowych następców. Dalsze decyzje personalne będą komunikowane zawodnikom przez sztab trenerski, a więc Trenera Wojciecha Janickiego oraz Trenera Wiesława Zakrzewskiego, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam, gdyż robimy ten wywiad w dniu jego 71 urodzin

Wiesiu, 200 lat, w tym 100 lat w Lubońskim!
Nie mogę nie wspomnieć o grupach młodzieżowych LKS-u. Jak to obecnie wygląda?
Z grup młodzieżowych w tym klubie wyrosłem do pozycji działacza klubowego, więc akurat to jest mój główny obszar działania, o którym mogę mówić długo, aż za długo

Jak wszyscy dobrze wiemy, w naszym zespole kierownictwa klubu to Tomek Domagała bardziej zajmuje się kwestiami seniorskimi, bo się na tym po prostu o wiele lepiej zna ode mnie z racji wieloletniego doświadczenia boiskowego. Ufamy sobie wzajemnie, ja zaś ogarniam tematy dziecięco-młodzieżowe i ogólnoklubowe.
Jak wspominałem na początku tego wywiadu, mamy obecnie w klubie 6 drużyn młodzieżowych, od dzieci przedszkolnych do juniorów starszych. Pełne ich zestawienie wraz z kontaktami do poszczególnych trenerów oraz kierowników znajduje się na naszej stronie internetowej
lubonski.com.pl w zakładce Drużyny.
Obecny sezon jest pierwszym, w którym mogę powiedzieć, że w zasadzie mamy domkniętą całą drabinkę szkoleniową - idąc według terminologii PZPNenowskiej od litery G (skrzaty) do litery A (juniorzy starsi) - od nich zacznę.
Gdyby ktoś chciał się przyczepić to powie, że brak nam juniorów młodszych (B1,B2), to prawda, ale warto spojrzeć też na to ile obecnie klubów posiada w ogóle drużyny juniorskie. To jest duży problem. Chłopacy po zakończeniu szkoły podstawowej masowo odchodzą od piłki, zwłaszcza tej w wydaniu grassroots. W naszym położeniu geograficznym mamy obok siebie Poznań, gdzie większość zawodników trafia do szkół średnich, w których nierzadko mają lekcje do wieczora, więc chwała tym, którym jeszcze się chce przyjść na trening i kończyć go przykładowo o 22.00...
My na szczęście tych juniorów starszych cały czas mamy. Także dzięki wysiłkom trenera Forszpaniaka i kierownika Marcina Drabika, naszego niestrudzonego kompana w zarządzie całego klubu. Powiem więcej, mamy ich i chcemy ich mieć jak najdłużej tylko się da! Obecny sezon A1 to roczniki 2007 i młodsi. U nas 2007 to etatowi seniorzy, którzy raczej pomagają młodszym kolegom, jedynie gdy mają takie możliwości w kontekście meczów pierwszej drużyny, a trzon ekipy stanowi rocznik 2008 i 2009. Mam nadzieję, że funkcjonowanie tej ekipy mamy zapewnione do końca nie tego, a przyszłego sezonu. Teraz skupiamy się już na tym by zachęcać do dołączenia do nas rocznik 2010, po to by gdy w czerwcu 2027 „odetniemy” rocznik 2008, drużyna mogła funkcjonować jeszcze przynajmniej kolejny sezon w oparciu o 2009-2010. Ta drużyna jest mi szczególnie bliska, gdyż to dzięki swojemu starszemu synowi rocznik 2008, znalazłem się w tym klubie i tutaj to wszystko się dla mnie zaczęło. Znam niektórych z tych chłopców od dziecka. Zaraz będą wkraczać w dorosłość. W tym roku kończą 18 lat. Chcemy dać im możliwość pogrania jak najdłużej, gdyż wiemy, że nie wszyscy załapią się do naszej seniorskiej drużyny. Najważniejsze jest jednak to, by Luboński był dla nich drugim domem. Tak ja rozumiem najważniejszą funkcję lokalnego klubu piłkarskiego - czyli budowanie społeczności osób skupionych wokół niego. Różne to mogą być role. Niektórzy już w piłkę nie grają np. przez kontuzje (przykładem jest mój starszy syn - 2 operacje kolana), niektórzy są sędziami, niektórzy tworzą grafiki. Najważniejsze, że z każdym z nich mam poprawne relacje i nie raz na ulicy usłyszę „dzień dobry” od dryblasa większego ode mnie
Ok, było sporo o juniorach, teraz idziemy dalej - trampkarze 2011-12. Charakterna ekipa. Podobają mi się. Jednocześnie zespół, o którym jako prezes klubu wiem najmniej, bo ich kierownik i zarazem mój kolega z podstawówki, Rysiu Skołozdrzy, skutecznie izoluje mnie od grupy rodziców na komunikatorze internetowym

Jest to jedyna grupa młodzieżowa na której na co dzień mnie nie ma. Może i dobrze, bo radzą sobie świetnie i bez najmniejszych problemów od kilku kampanii utrzymują się na poziomie 1 ligi okręgowej. Nawet jak im wyjęli teoretycznie najlepszych zawodników, to i tak zameldowali się w czubie ligi. Brawo dla nich i dla ich trenera Mateusza Jasia.
Młodziki 2013-14, uśpiony potencjał, jak w końcu odpalą to będzie ciekawie. Tam jest piłkarska jakość. Jeśli wszystkie klocki z tej układanki znajdą swoje właściwe miejsce to uważam, że obecnie są oni o jedną a nawet dwie ligi poniżej swoich realnych możliwości. Na pewnie trener Piotrek Ślatała i kierownik Radek Oblizajek podzielają moją opinię, bo nie raz już ten temat w naszych dyskusjach poruszaliśmy. Potrzeba tylko jeszcze więcej cierpliwości, którą my staramy się im zapewniać. Jak wytrzymają tą próbę czasu to przynajmniej kilku z nich za kilka lat w piłce seniorskiej zobaczymy. Jestem o tym przekonany.
Orliki 2015-16 trenera Krzysztofa Piskuły. Druga dla mnie grupa w tym klubie, z którą jestem mocno związany emocjonalnie i w której obecnie sam jestem kierownikiem drużyny, z racji pełnionych obowiązków rodzicielskich. Może właśnie z tego powodu nie powinienem tutaj zbyt dużo się wymądrzać

ale powiem krótko - zobaczycie jak wejdą do młodzików

Oby tylko udało nam się utrzymać te wyróżniające się jednostki w klubie jak najdłużej, to będzie z tego pociecha. Resztę możecie sobie zobaczyć na rolkach publikowanych na klubowym FB, jakie co jakiś czas im kręcę stojąc przy linii bocznej na ich turniejach i meczach. Z ich trenerem znamy się doskonale i współpracujemy już dobrą dekadę i jest to nasz drugi wspólny i bardzo udany projekt szkoleniowy. Zeniu, trzeciego takiego już raczej nie będzie, no chyba, że za jakiś czas z wnukami
Żaki 2017-18 i Skrzaty 2019-20 i młodsi. Nasz najmłodszy narybek. Tu chodzi w dużej mierze o dobrą zabawę i tą myślę, że mają zapewnioną, aktualnie w jak zawsze gościnnych murach SP4 w Luboniu, gdzie wynajmujemy im salę gimnastyczną na treningi w okresie zimowym. Przez to są obecnie może lekko odseparowani od życia reszty klubu, ale dzięki temu ich trenerzy Bartek i Adrian oraz solidny kiero Mateusz, nasz kolejny kompan w zarządzie klubu, mogą sobie z nimi w spokoju pracować. I o to w tym chodzi. A na wiosnę znowu będziemy ich mieli u siebie na Rzecznej.
Na koniec tego pytania jeszcze słowo o zawodnikach wyróżniających się i naszej filozofii w odniesieniu do szkolenia młodzieży.
Jesteśmy klubem absolutnie nieselekcyjnym, w ten sposób realizujemy naszą funkcję społeczną. Do nas przyjść i trenować może każdy. Grać w meczach będą ci wybrani przez trenera, to jest ukłon w kierunku tych najlepszych, a także drogowskaz dla pozostałych, z kogo brać przykład i dlaczego warto mocniej pracować. Tym najlepszym pozwalamy na wybicie się wyżej.
Przyjęliśmy w klubie strategię, że nie trąbimy głośno na klubowym FB o wszelkiego rodzaju zaproszeniach dla naszych zawodników, na testy w większych/lepszych klubach, ale zapewniam, że takie rzeczy się u nas dzieją non-stop. W perspektywie ostatniego półrocza mam w klubowej skrzynce mailowej kilkanaście zaproszeń dla naszych młodych zawodników z Lecha, Warty, APR Lampart, Polonii Środa itd., w tym dwa dla zdecydowanie najmłodszego w tym gronie - mojego drugiego syna, ale to temat na odrębną opowieść i na pewno nie tutaj

Każde z nich zostało rozpatrzone pozytywnie. Cieszy również fakt, że nasi chłopcy aż tak bardzo nie palą się do odchodzenia z naszego klubu przy pierwszej nadrzającej się okazji, więc chyba źle im tutaj nie jest. To w głównej mierze zasługa ich trenerów i tego jak mają tu wszystko poukładane. Oby tak dalej.
Własnego skautingu nie uprawiamy i nie będziemy uprawiać. Nie na tym polega nasza rola w odniesieniu do miejsca jakie zajmujemy w piramidzie klubów piłkarskich. Do nas przychodzi ten, kto chce tu być. Możemy jedynie pokazywać co mamy, jak działamy i publicznie zachęcać do wstąpienia w nasze szeregi, ale bez żadnych celowanych zaproszeń na piśmie. Jak widać i bez tego potrafimy sobie radzić w rozgrywkach młodzieżowych. Każdy zaś zawodnik, który nasz poziom ewidentnie przerasta, z biegiem czasu pójdzie wyżej, to normalna kolej rzeczy, rozumiemy i akceptujemy to. Zwracamy jedynie delikatnie uwagę na fakt, że nie każde zaproszenie = krok wyżej
I na koniec pytanie o finanse. Jak Luboński wygląda obecnie pod tym względem?
Rozgadałem się już chyba zbyt mocno w poprzednich punktach...

Z finansami Lubońskiego jest tak, że jeśli idzie o grupy młodzieżowe to dajemy sobie radę. Oczywiście, zawsze by mogło być lepiej, ale mając w pamięci to jak było gdy tutaj zaczynałem, a to jak jest teraz, jakiego przeskoku jakościowego udało się nam wszystkim dokonać, to o funkcjonowanie grup młodzieżowych jestem już praktycznie spokojny. Byle im się chciało trenować to my zrobimy wokół nich resztę

Baza treningowa w mieście i tak jest już nieporównywalnie lepsza niż 2-3 lata temu. Oczywiście można się czepiać wymiarów naszego boiska treningowego na Rzecznej (tak wiem, były takie a nie inne uwarunkowania inwestycyjne) i to już chyba będzie we mnie siedziało zawsze, niech nikt się za to na mnie nie złości

Natomiast fakt jest taki, że ono jest, a jak go nie było to był stary asfalt...., seniorzy trenowali zimą na orliku za strażą pożarną, a dzieci na boisku przy Polnej u naszego kolegi Przemka, którego pozdrawiam serdecznie, albo na „hasioku” przy wale nad Wartą pod ulicznymi lampami, gdzie przed treningami zbieraliśmy gruz i rozbite szkło... Z takich warunków ewoluowaliśmy do sytuacji, gdzie każda nasza grupa ma zapewniony, zwłaszcza w zimie, oświetlony obiekt treningowy z prawdziwego zdarzenia, z odpowiednim zapleczem socjalno-sanitarnym. Jest to niewątpliwa zasługa włodarzy tego miasta i jesteśmy im za to wdzięczni.
Z finansowaniem klubu jako całości - bardzo podoba mi się zamysł, który od lat realizujemy, a więc starania o pozyskiwanie wsparcia finansowego przede wszystkim wśród swoich ludzi, a więc byłych piłkarzy, działaczy, sympatyków klubu i lokalnego biznesu. Rozdrobniona struktura sponsorska to większe bezpieczeństwo stabilności dla klubu. Oczywiście wizja pozyskania większych pieniędzy i co za tym idzie możliwych do ugrania awansów sportowych jest zawsze kusząca, ale trzeba mieć z tyłu głowy, że nic nie trwa wiecznie, a z wysokiego konia leci się długo na dół i można się przy tym solidnie poobijać... Ja wolę zdecydowanie Lubońskiego obudowanego mocno lokalną społecznością i jedzącego małą łyżką, ale cały czas powoli prącego do przodu.
Jeśli mógłbym wskazać obszar, w którym potrzebujemy największego wsparcia z natury finansowej, to nie będzie tutaj żadnego zaskoczenia - jest to drużyna seniorska. Tomek Domagała wyczynia prawdziwe cuda, aby skompletować kadrę zespołu uprawniającą nas do myślenia o 5 lidze i za to ode mnie ogromny szacunek. Jeśli czyta to ktoś jest chętny aby nam w czymś pomóc, to proszę w pierwszej kolejności nie mi przy dzieciach i młodzieży, tylko bardziej Tomkowi przy seniorach. Im będziemy mieć lepszą pierwszą drużynę, tym lepiej będziemy funkcjonowali jako cały klub, a ten jest przecież jedną z wizytówek tego miasta. A bez takich osób w klubie jak Tomek i kilku naszych serdecznych kolegów, z powrotem znajdziemy się na dnie A-klasy lub na samym dnie w B-klasie. Czy to się komuś podoba czy nie, taka jest prawda i takie są realia funkcjonowania klubu piłkarskiego obecnie i możemy sobie tutaj opowiadać różne romantyczne historie, ale twardej rzeczywistości nie zmienimy.
Ufffff. Prezes powiedział wszystko, a może nawet więcej. Dziękujemy
Rozmawiał Przemysław Kwiatkowski