02 marca 2026

Wywiad z kapitanem Lubońskiego Klubu Sportowego Krzysztofem Bartoszakiem

Przemysław Kwiatkowski : Witam, Kapitanie. Jak bardzo czujesz się związany z naszym klubem?
 
Krzysztof Bartoszak: Dzień dobry. Z Lubońskim KS-em jestem związany tak naprawdę od dziecka. To tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki w piłce. Na początku pod okiem trenera Olka Bilewicza a następnie u trenera Henryka Wróbla. Można śmiało powiedzieć, że to mój drugi dom.
 
P.K.: Wiesz ile bramek już strzeliłeś, prowadzisz jakieś statystyki?
 
K.B.: Oj muszę się dobrze skupić, bo pamiętam, że bardzo dawno temu liczyłem mecze i bramki na poziomie centralnym, utkwiło mi w pamięci 367 meczów i bodajże 157 bramek. Zawsze ten wynik mógłby być lepszy, ale chyba nie ma co narzekać.
 
P.K.: Znam Twoją historię. Warta Poznań w I lidze, Jarota Jarocin, Mieszko Gniezno. Sporo tego było. Czy nie uważasz, że mogłeś osiągnąć sporo więcej?
 
K.B.: Była to bardzo fajna przygoda w piłce nożnej i dużo pięknych wspomnień czy to w Jarocie Jarocin, Polonia Środa czy Warcie Poznań, zawsze się śmieje, że brakuje mi w moim CV tylko ekstraklasy i pewnie już tak zostanie Pewnie, że można było wycisnąć więcej z tej przygody, ale nie ma co gdybać, widocznie nie było mi pisane tam trafić.
 
P.K.: Dołożysz kolejne gole dla LKS-u na wiosnę i awansujemy w końcu do tej V ligi?
 
K.B.: Zawsze powtarzam, że jeśli zdrowie będzie dopisywać i będą mnie omijać te groźne kontuzje, chociażby taka jaką miałem teraz to będę robić na boisku wszystko, żeby pomagać drużynie w zwycięstwach i strzelać jak najwięcej bramek.
Awans, hmm tak naprawdę nie mamy prawa się pomylić przez całą rundę rewanżową. Musimy być w 100% skupieni w każdym meczu i robić wszystko żeby 3 pkt trafiały na nasze konto. Wiem, że będzie ciężko odrobić tę stratę 8 pkt, ale też wiem, że mamy bardzo dobry zespół i wszystko leży w naszych głowach i nogach żeby ta ową stratę odrobić.
 
P.K.: Jak fizycznie czuje się Krzysztof Bartoszak?
 
K.B.: Dzisiaj Bartoszak, mimo swego wieku czuje się bardzo dobrze. Były to ciężkie 3 miesiące z racji na bardzo poważną kontuzje, całe szczęście mam to za sobą i po kontuzji nie ma już śladu.
Trener Janicki dobrze nas przygotował w okresie przygotowawczym, jestem gotowy na rundę rewanżową, głodny bramek i kolejnych zwycięstw z moją drużyną.
 
P.K.: Na koniec luźne pytanie. Piłkarski idol i wzorzec?
 
K.B.: Myślę, że było ich dwóch Ronaldinho i Cristiano Ronaldo.
 
P.K. Wow, czekamy na efekty w lidze
Rozmawiał Przemysław Kwiatkowski
 
 
 
 
 

 

oficjalna strona klubu Luboński KS

LUBOŃSKI KS